DSD - Direct Stream Digital - czysty analog!
Trzecie nagranie Reda Garlanda w roli lidera prezentuje mu bardzo dobrą, nieco energiczną i bardziej inkluzywną stylistykę, wykraczającą poza jego chłodną powierzchowność. Tytuł może być nieco mylący, ponieważ nie jest to projekt, w którym wpływy soul-jazzu czy wczesnego boogaloo zmieniły jazzmanów w groovemeisterów – to swingujący groove. Z basistą Paulem Chambersem i perkusistą Artem Taylorem, Garland ma wszelkie potrzebne wsparcie, by rozwijać się w różnych kierunkach. Nagrany w najbardziej legendarnym roku jazzu, 1957, Garland rozwija się w bardziej pewny siebie sposób, wspierany ówczesną współpracą z Milesem Davisem. Chambers jest bezbłędny w swojej roli supportującej, a to nagranie zasługuje na uważne wysłuchanie, szczególnie dla adeptów gry na akustycznym kontrabasie. Od razu rzucają się na otwierający utwór „C Jam Blues”, z Garlandem w pełnej krasie podczas solówki w mostku, zgadzają się z nim w całej hardbopowej wersji „Will You Still Be Mine?”, powtarzając, ale modyfikując melodię niczym w „Cool Blues”, co stanowi mistrzowski popis kunsztu w „Hey Now”. Oczywiście Garland musi zagrać jedną lub dwie ballady, jak w „Willow Weep for Me”, zachwycającym sekwencjami akordów, i naprawdę odzwierciedlającym wpływ Errolla Garnera w tym dźwięcznym, dwuręcznym stylu sustenato w „Gone Again”. Mówi się, że do trzeciego nagrania większość muzyków powinna opanować swój styl i zacząć próbować przenieść muzykę na wyższy poziom. Naprawdę to słychać w tym nagraniu, które było trampoliną do uczynienia Reda Garlanda jednym z najbardziej szanowanych i poważanych pianistów jazzowych ery współczesnej. ~ Michael G. Nastos (tłum. mech. AI)