Recenzja albumu Sinatra & Company autorstwa Stephena Thomasa Erlewine'a [-] W 1969 roku Frank Sinatra nagrał drugi album z Antonio Carlosem Jobimem. Z nieznanych powodów Reprise zdecydowało się nie wydawać Sinatra-Jobim, ale siedem z dziesięciu utworów przeznaczonych na płytę pojawiło się na pierwszej stronie albumu Sinatra & Company z 1971 roku. Utwory z Sinatra-Jobim mają zdecydowanie inny charakter niż materiał z albumu Francisa Alberta Sinatry i Antonio Carlosa Jobima, głównie dzięki notowaniom aranżera Eumira Deodato. Podczas gdy aranżacje Clausa Ogermana były dość stonowane i powściągliwe, notowania Deodato są luźniejsze i bardziej zrelaksowane; w rezultacie muzyka jest lżejsza, bardziej bezpośrednia i prawdopodobnie przyjemniejsza. Sinatra reaguje na aranżacje mocniejszym śpiewem niż na poprzedniej współpracy z Jobimem, ale jego frazowanie jest nadal bardziej zniuansowane niż nawet jego materiał o łagodnym charakterze popowo-rockowym. Niemniej jednak, ta subtelna fraza przenosi się na drugą stronę „Sinatra & Company”, zbioru popowych utworów. Choć muzyka w drugiej połowie albumu nie jest tak śmiała ani tak porywająca jak ta z pierwszej, wciąż jest niezwykle rozrywkowa. Siedem utworów zaaranżował Don Costa, który dba o to, by materiał był lśniący i komercyjny. W przypadku „Close to You”, „Leaving on a Jet Plane”, „I Will Drink the Wine”, „Bein' Green” i „Sunrise in the Morning” nie jest źle – to materiał, który domaga się zaprezentowania w eleganckich, dopracowanych aranżacjach. Pod kierownictwem Costy utwory te otrzymały aranżacje, które zawierają zarówno smyczki, jak i delikatne folk-rockowe podteksty, zwłaszcza akustyczną gitarę brzdąkającą. Sama w sobie, druga połowa „Sinatra & Company” zalicza się do jego najlepszych utworów z końca lat 60., inspirowanych soft rockiem, nawet jeśli nie dorównuje znakomitej bossa novie, która stanowi pierwszą stronę płyty.