Ta strona wykorzystuje mechanizm ciasteczek (cookies) do poprawnego działania. Więcej informacji na stronie Polityka Prywatności. Zamknij.

Logowanie

Chick Corea, Herbie Hancock

CoreaHancock

CoreaHancock image
Galeria okładek

ZamknijGaleria okładek

Chick Corea and Herbie Hancock - CoreaHancock 01. Homecoming (19:11) 02. Ostinato (3:02) 03. The Hook (13:30) 04. Bouquet (19:22) 05. Maiden Voyage (8:26) 06. La Fiesta (8:09)
  • Chick Corea - piano
  • Herbie Hancock - piano
Add to Basket

49.00 PLN

CD:

Nr kat.: 8356802
Label  : PolyGram
Add to Basket

129.00 PLN

SHM-CD:

Nr kat.: UCCU3214
Label  : UNIVERSAL (Japan)

Recenzja Richarda S. Ginella Rok po tym, jak trasa koncertowa duetu Chick Corea/Herbie Hancock z 1978 roku została udokumentowana na dwupłytowym albumie Columbia, „An Evening with Herbie Hancock and Chick Corea”, wytwórnia Corei, Polydor, wydała własną, dwupłytową kolekcję fragmentów z koncertów w Los Angeles, San Francisco i Ann Arbor. Ponieważ obaj artyści wciąż sprzedawali wówczas mnóstwo płyt elektronicznych, było to wykonalne – a dwa podwójne zestawy stanowiły potężną ripostę dla tych, którzy oskarżali pianistów o porzucenie jazzu per se na rzecz brudnego elektronicznego zysku. Na szczęście na taśmach znalazło się wystarczająco dużo wartościowego, często genialnego materiału na oba albumy, z tylko jednym powtórzeniem repertuaru. Jedyny powtarzający się utwór, medley „Maiden Voyage” Hancocka i „La Fiesta” Corei, różni się zauważalnie od wersji z albumu Columbia. Przede wszystkim jest o siedem i pół minuty krótszy – trwa 27 i pół minuty. Po drugie, „Maiden Voyage” jest bardziej rozbudowany, a „La Fiesta” zawiera więcej awangardowych akcentów i generuje nieco więcej ciepła. Rzeczywiście, album Polydor wydaje się być zaprogramowany z większym naciskiem na klasykę niż jego odpowiednik. „Homecoming” Corei brzmi jak wielka, progresywna kompozycja klasyczna XX wieku, przerwana w centrum humorystyczną furią, po której następuje fragment fortepianu preparowanego à la John Cage. „The Hook” rozwija idee fortepianu preparowanego jeszcze bardziej, z mnóstwem brzęczących smyczków i brzęczących dźwięków. I jakby sedno sprawy nie było jeszcze jasne, Corea i Hancock wykuwają całkiem niezłą interpretację kruchego ostinato z „Mikrokosmosu” Bartóka, które wcale nie odbiega od reszty repertuaru. Podobnie jak na albumie Columbia, strona trzecia to strona solowa, tym razem z Coreą oferującym swój uroczy, hiszpańsko brzmiący „Bouquet”. Ogólnie album Polydor jest bardziej stymulujący niż jego kuzyn z Columbii. [Wydanie japońskie ukazało się w 2008 roku.] (tłum. mech. AI)


Tekst alternatywny


Płyty SHM-CD do odtworzenia we wszystkich typach czytników CD oraz DVD. Gwarantują niespotykaną wcześniej analogową jakość brzmienia, odwzorowują wszystkie walory taśmy-matki. Zdaniem specjalistów - ten nośnik i ta technologia najlepiej - bo natywnie, przenosi na krążek CD wszystkie walory nagrania analogowego.