Recenzja Richarda S. Ginella Rok po tym, jak trasa koncertowa duetu Chick Corea/Herbie Hancock z 1978 roku została udokumentowana na dwupłytowym albumie Columbia, „An Evening with Herbie Hancock and Chick Corea”, wytwórnia Corei, Polydor, wydała własną, dwupłytową kolekcję fragmentów z koncertów w Los Angeles, San Francisco i Ann Arbor. Ponieważ obaj artyści wciąż sprzedawali wówczas mnóstwo płyt elektronicznych, było to wykonalne – a dwa podwójne zestawy stanowiły potężną ripostę dla tych, którzy oskarżali pianistów o porzucenie jazzu per se na rzecz brudnego elektronicznego zysku. Na szczęście na taśmach znalazło się wystarczająco dużo wartościowego, często genialnego materiału na oba albumy, z tylko jednym powtórzeniem repertuaru. Jedyny powtarzający się utwór, medley „Maiden Voyage” Hancocka i „La Fiesta” Corei, różni się zauważalnie od wersji z albumu Columbia. Przede wszystkim jest o siedem i pół minuty krótszy – trwa 27 i pół minuty. Po drugie, „Maiden Voyage” jest bardziej rozbudowany, a „La Fiesta” zawiera więcej awangardowych akcentów i generuje nieco więcej ciepła. Rzeczywiście, album Polydor wydaje się być zaprogramowany z większym naciskiem na klasykę niż jego odpowiednik. „Homecoming” Corei brzmi jak wielka, progresywna kompozycja klasyczna XX wieku, przerwana w centrum humorystyczną furią, po której następuje fragment fortepianu preparowanego à la John Cage. „The Hook” rozwija idee fortepianu preparowanego jeszcze bardziej, z mnóstwem brzęczących smyczków i brzęczących dźwięków. I jakby sedno sprawy nie było jeszcze jasne, Corea i Hancock wykuwają całkiem niezłą interpretację kruchego ostinato z „Mikrokosmosu” Bartóka, które wcale nie odbiega od reszty repertuaru. Podobnie jak na albumie Columbia, strona trzecia to strona solowa, tym razem z Coreą oferującym swój uroczy, hiszpańsko brzmiący „Bouquet”. Ogólnie album Polydor jest bardziej stymulujący niż jego kuzyn z Columbii. [Wydanie japońskie ukazało się w 2008 roku.] (tłum. mech. AI)
Płyty SHM-CD do odtworzenia we wszystkich typach czytników CD oraz DVD. Gwarantują niespotykaną wcześniej analogową jakość brzmienia, odwzorowują wszystkie walory taśmy-matki. Zdaniem specjalistów - ten nośnik i ta technologia najlepiej - bo natywnie, przenosi na krążek CD wszystkie walory nagrania analogowego. |