Kiedy Bob Marley zmarł, był jedną z pierwszych globalnych supergwiazd – sławnych i czczonych od Europy, przez Afrykę, po Amerykę. Niektórzy widzieli w nim nie tylko piosenkarza reggae, ale i bohatera folku, swego rodzaju bojownika o wolność. I do dziś jego dziedzictwo jest większe niż muzyka, którą tworzył, jak pisał Pitchfork. W XXI wieku Bob Marley jest globalną ikoną kultury i pierwszym Jamajczykiem wprowadzonym do Rock & Roll Hall of Fame. „Kaya”, wydany w 1978 roku, był dziesiątym albumem studyjnym jamajskiego artysty i został nagrany podczas tych samych sesji co „Exodus”. „Exodus” nadal znajdował się na brytyjskich listach przebojów, gdy ukazał się jego następca. Świadczyło to nie tylko o fenomenalnej popularności Boba Marleya w tamtym czasie, ale także o imponującej etyce pracy i zdolności radzenia sobie z pogarszającym się stanem zdrowia. Na „Kaya” – słowie z jamajskiego patois oznaczającym „trawę” lub „konopie” – Marley kontynuował niewypowiedzianą tradycję, która rozwinęła się w dyskografii The Wailers: połączenie zachodnich brzmień i motywów z kultowymi tradycjami jamajskiego społeczeństwa. Do dziś sprzedano prawie 1,6 miliona egzemplarzy „Kaya”! Sukces albumu znalazł odzwierciedlenie w sześciokrotnej platynowej i trzykrotnej złotej płycie. „Kaya” prezentuje przystępną wersję Boba Marleya. Teksty piosenek unikają komentarzy politycznych i filozofii rastafari, które były widoczne w „Natty Dread” czy „Rastaman Vibration”. Zamiast tego, akcentowane są tematy takie jak miłość i ganja, jak w „Easy Skanking” i utworze tytułowym. Wyczuwalne napięcie muzyczne, które tliło się pod powierzchnią wcześniejszej twórczości The Wailers, ustąpiło miejsca bardziej swobodnemu „riddimowi”. „Kaya” ukazuje niezwykle łagodniejszą stronę Boba Marleya & The Wailers, a jednocześnie dokumentuje zespół u szczytu jego potęgi. Największy hit albumu, „Is This Love”, dotarł do 9. miejsca na brytyjskich listach przebojów, co jest skromnym wynikiem jak na utwór, który był wówczas wszechobecny, a później stał się standardem współczesnego popu. Inna piosenka o miłości, „She's Gone”, pozostaje jednym z najbardziej niedocenianych utworów Marleya. W miarę rozwoju albumu zbierają się coraz ciemniejsze chmury, w tym tajemniczy „Misty Morning”, mocno synkopowany „Crisis” i egzystencjalnie melancholijny „Running Away”, który kończy się surowym, zniekształconym rapem Marleya – dalekim od jego typowych występów wokalnych. Album zamyka nietypowy, folkowy utwór „Time Will Tell” i typowo marleyowski, ponury refren: „Think You're In Heaven But You're Living In Hell”. Album kończy się nietypowym, folkowym utworem „Time Will Tell” i typowym dla Marleya mrocznym refrenem: „Think You're In Heaven But You're Living In Hell”. Analogue Productions oddaje hołd temu mistrzowskiemu albumowi, wydając znakomity pod względem brzmienia podwójny LP – wytłoczony na 180-gramowym winylu z prędkością 45 obr./min, przez lidera branży Quality Record Pressings (QRP), i zapakowany w luksusową, składaną kopertę w starym stylu, wykonaną przez Stoughton Printing. Oryginalne taśmy zostały zremasterowane przez Ryana K. Smitha w Sterling Sound, co zaowocowało niespotykaną dotąd jakością dźwięku.