Ta strona wykorzystuje mechanizm ciasteczek (cookies) do poprawnego działania. Więcej informacji na stronie Polityka Prywatności. Zamknij.

Logowanie

Alfredo Rodriguez

Sounds of space

  • Qbafrica
  • Sueno De Paseo
  • Silence
  • Cu-Bop
  • April
  • Oxygen
  • Sounds Of Space 4:45
  • Crossing The Border 6:45
  • ...Y Bailaria La Negra? (a Ernest 6:53
  • Transculturation 4:16
  • Fog 4:53
  • Alfredo Rodriguez - piano
Add to Basket

64.00 PLN

CD:

Nr kat.: MAC1064
Label  : MackAvenue (USA)

Quincy Jones twierdzi: he is one of the best

Sounds Of Space, the title of Cuban pianist and composer Alfredo Rodríguez’ debut recording, evokes images of science fiction. In truth, it’s about a far more personal adventure. “It’s about the space that surrounds us,” he explains. “In this record I wanted to introduce myself: here are the people, the places and the sounds that have surrounded me, and made me who I am.” A key player in Rodríguez’ extraordinary story is producer Quincy Jones, who co-produced Sounds Of Space with Rodríguez. “He is very special, and I do not say that easily because I have been surrounded by the best musicians in the world my entire life,” said Jones. “And he is one of the best.” In turn, for Rodríguez, 26, Jones has not only become a mentor and a teacher but “like a new father.” Still, such priceless endorsement can also create impossibly high expectations. But in Sounds Of Space, Rodríguez proves up to the challenge. Muzycy: Alfredo Rodriguez (piano, melodica) Gaston Joya, Peter Slavov (bass) Michael Olivera, Franscisco Mela (drums/percussion) Ernesto Vega (clarinets, soprano sax) Santa Cecilia Quartet (flute, oboe, French horn, bassoon) **************** Alfredo Rodriguez debiutuje z przytupem. 26-letni kubański pianista wpadł w oko samemu Quincy’emu Jonesowi, który był pod tak wielkim wrażeniem gry tego młodego hawańczyka podczas Montreux Jazz Festival, że zaproponował mu pracę w Stanach. Debiutancki album „Sounds of Space” jest efektem współpracy między żywą legendą i młodym talentem. Efekty są bardzo ciekawe. „ To jest przestrzeń, która nas otacza; poprzez to nagranie chciałem przedstawić siebie w otoczeniu ludzi, miejsc i dźwięków, których doświadczam i które sprawiły, że jestem tym, kim jestem” – zapowiadał Rodriguez. Młody muzyk kontynuuje dobrą tradycję przyjeżdżania kubańskich pianistów do Stanów (w latach 60., uczynił to inny pianista o takim samym imieniu i nazwisku, pracując m. in. z Billem Evansem); ostatnim „nabytkiem” takiego rodzaju jest David Virelles. Rodriguez nie przynosi Kubie wstydu, o nie. Jego muzyka jest dziwnym połączeniem elementów latynoskich z be-bopem a nawet graniem całkiem free. Jest nieoczywista i w tym należy upatrywać największego sukcesu tak młodego pianisty. Naprawdę niczego nie brakuje tej płycie: jedenaście oryginalnych kompozycji Rodrigueza, bardzo dobrze wykonanych, między którymi znajdują się zarówno żwawe, karaibskie rytmy, jak nastrojowe ballady. Sam pianista daje wyraz swoim inspiracjom, balansując między brzmieniem kubańskich mistrzów a amerykańskimi klasykami jak Monk czy Powell. I oczywiście – Quincy Jones, jego również słychać na tej płycie, oczywiście w aranżacjach i charakterze tej uroczej i lekkiej muzyki. Alfredo Rodriguez ma dopiero 26 lat i radzi sobie naprawdę dobrze. Ma na koncie występy na największych jazzowych festiwalach oraz współpracę z takimi gwiazdami jak Wayne Shorter, Herbie Hancock, McCoy Tyner czy Esperanza Spalding. A teraz ma jeszcze swoją własną płytę. I to dobrą! https://jazzarium.pl/przeczytaj/recenzje/sound-space

 

Razem z tą płytą inni Melomani kupowali: