Ta strona wykorzystuje mechanizm ciasteczek (cookies) do poprawnego działania. Więcej informacji na stronie Polityka Prywatności. Zamknij.

Logowanie

Joe Gallardo

Blue Minor

Joe Gallardo - Blue Minor 01. Mi Sambita (7:16) 02. Patrice (5:39) 03. Muchacha (5:26) 04. Blue Minor (6:00) 05. Alone (7:58) 06. La Bikina (4:38) 07. Caravan (5:36) 08. One Less Winter (7:00) 09. Aurora (5:18) 10. You Don´t Know (6:53) 11. My Funny Valentine (6:29)
  • Joe Gallardo - trombone
Add to Basket

169.00 PLN

CD:

Nr kat.: AACD01
Label  : Accustic Arts Audiophile R

Płyta o szczególnych walorach audiofilskich

Przyjaciel przywiózł mi kiedyś prezent. Z Paryża. Niewielka puszka. Kształt klasycznej konserwy. Do niej - kluczyk, tak dobrze znany w połowie ubiegłego wieku. I instrukcja obsługi Usiądź, odpręż się, uchwyć kluczykiem wystający kawałem blaszki i zacznij kręcić... Dwa energiczne ruchy i z innych puszek, tych z Baltony czy Peweksu buchał wtedy zapach delikatesowej szynki eksportowej... Ta puszka miała mnie odurzyć.... paryskim powietrzem! Trzymam więc w ręku ową puszkę, trzymam kluczyk, a przyjaciel zachęcająco, wręcz kusząco kiwa głową... On słoik z najbardziej "ukiszonymi" ogórkami świata, jakie przywiozłem mu swego czasu z Alaski - otworzył natychmiast. Odór, niczym dżin z lamy Alladyna wzbudził wręcz popłoch wśród domowników. Ale przyjaciel z kamienną twarzą wyjął alaskańskiego ogórasa i ugryzł koncentrując się na metodycznym gryzieniu każdej części kęsa. Były to najsmaczniejsze ogórki kiszone jakie w życiu jedliśmy. Zawsze tak miałem... Kiedy wysiadałem z samolotu - czekałem na ten pierwszy podmuch powietrza. Nigdy się nie pomyliłem. Zachłyśnięcie się lokalnym zapachem sprawiało, że momentalnie aklimatyzowałem się do szerokości i długości geograficznej. Płytę Gallarda otwierałem z nie mniejszymi emocjami jak mój przyjaciel ogórki alaskańskie, a ja ... No właśnie, puszki z paryskim powietrzem nie otworzyłem do dziś. Czyli jakieś 40 lat... Może ten haust przyda się, gdy zatrucie środowiska sięgnie punktu krytycznego. Poza tym - tak mam - lubię mieć coś miłego... na później. Więc płytę Gallarda otwierałem z wielką ciekawością. Nagrana w studiu i przez fachowców, którzy stworzyli całą serię Uncompressed World . No i sam artysta i jego instrument... Mam wielkie upodobanie w dźwięku puzona. Miękki, niewyobrażalnie plastyczny, kojący, a zarazem spektakularnie wirtuozerski. I nie pomyliłem się. Płyty słucha się od początku do końca. Stawiam ją na tej samej półce, na której umieściłem Jazz at the Pawnshop. Proszę? Nie, na tej półce nie ma innych tytułów. Więc jeśli ktoś z Państwa ma w domu półkę, to jest t półka na tę płytę.

 

Razem z tą płytą inni Melomani kupowali: