Ta strona wykorzystuje mechanizm ciasteczek (cookies) do poprawnego działania. Więcej informacji na stronie Polityka Prywatności. Zamknij.

Logowanie

Stevie Ray Vaughan

Texas Flood

Texas Flood  image
Galeria okładek

ZamknijGaleria okładek

Love Struck Baby Pride and Joy Texas Flood Tell Me Testify Rude Mood Mary Had a Little Lamb Dirty Pool I'm Cryin' Lenny
  • Stevie Ray Vaughan - guitar
Add to Basket

849.00 PLN

2 Ultimate OSLP:

Nr kat.: UD1S2005
Label  : Mobile Fidelity

ULTRADISC ONE STEP LP - Edycja Limitowana, numerowana

Mastered from the Original Master Tapes with Mobile Fidelity's One-Step Process: The Ultimate Version of Stevie Ray Vaughan's 1983 Debut Deluxe Audiophile Pressing Strictly Limited to 7,000 Numbered Copies (Limit Two Per Customer) Moje umiejętności i kwalifikacje perswazyjne oceniam bardzo wysoko. Może aspekt merytoryczny pominę, a odniosę się jedynie do częstości i częstotliwości wyjaśniania braci audiofilskiej, co to jest ‘sak’, rozpoznawany przez innych jako ‘sacd’ czy też deszyfrowania formatów typu xrcd, K2HD etc. Informacje w całym Internecie nie mają tu żadnego znaczenia. Komu chciałoby się to wszystko czytać! A tym bardziej zrozumieć. Ważne, czy na moim kołowrotku o symbolu 5TuY89zx55 ta płyta XRCD pójdzie, czy nie pójdzie? Tu uwaga językowa. Czy płyta CD idzie? W gruncie rzeczy – kręci się – to jasne. Ale niektórzy maryniści i szantymeni nierzadko wołają: ‘idzie statek do Hull’. A przecież on płynie. Więc może warto poczynić tu jednak jakieś językowe rozgraniczenie odnoszące się do pól semantycznych wybranych słów i zamiast ‘płyta pójdzie`’ – piszmy: ‘płyta pujdzie”. O ile z pisownią pujdzie nam szybko, to jak rzecz rozgraniczyć w wymowie? Jak wyjaśnić istotę nowego zjawiska na naszym rynku audiofilskim, prosto z Mobile Fidelity, gdzie zaczęto produkcję winyli One-Step-LP? To proste. Oczywiście, wszystko Państwu powiem. Wiem, o co chodzi. Dziś wytwarzanie winyli odbywa się tak, jak gdybyśmy trzymaną w lewej dłoni kromkę chleba posmarowali masłem, przyłożyli do niej trzymaną właśnie w dłoni prawej drugą kromkę w celu przeniesienia na nią masła. Ok. Mamy więc w prawej ręce pajdowy stempel, wykonany ze wzorca sznitki-matki. Teraz z tego stempla (prawa dłoń) odciskamy masło na skibkę do konsumpcji… No właśnie, podziwiam Pańską spostrzegawczość, przydałaby się jeszcze jedna ręka… I powtarzamy tę czynność razy trzy, osiemnaście, siedemdziesiąt, dwa tysiące. Tyle płyt ile chcemy mieć w danym nakładzie. Mam nadzieję, że nie pominąłem tu żadnego etapu tworzenia glonków. Tak właśnie produkuje się płyty LP. Z taśmy matki robimy na ‘lakierze’ (aluminiowy talerz z twardym tworzywem zwanym często po polskiemu – lakierem) rowkową kopię nagrania muzycznego. Ten lacquer disc pokrywamy azotanem srebra. Całość wędruje do komory galwanizacyjnej. Podążamy? Z komory wyłania się tzw. niklowy negatyw. W fachowej terminologii – ojciec-master (metal master). Jest on negatywem struktury rowków płyty winylowej. Tworzymy więc z niego metalowy pozytyw tychże rowków, określany terminem matka-master (metal mother). I dzieło stworzenia zakończone. Matka-master, na wzór biblijnej Ewy, odciska się na setkach, tysiącach winylowych kopii. Ów stamper, jak mówi się w branży o matce – jest właściwie echem wyrytego zapisu z taśmy magnetofonowej. No ale matka nieustannie się zużywa. W efekcie – każda kolejna kopia z matki jest mniej podobna do pierworodnego winylo-dziecięcia. One-Step-LP zrywa z teorią Darwina, przeczy logice prokreacji, zadaje w jakimś sensie kłam niektórym aspektom genderowym. Bo oto ta technologia eliminuje matkę. To znaczy… ojca. OK. W miejsce obu – pojawia się On. One-Step-LP. Nacięty ‘lakier’ zamienia się od razu w stempel do odciskania krążków dla Państwa. Maksymalnie 500 z jednego ‘lakieru’. I znów robi się lakier, i znów 500 plus odciśnięć, które muszą być zweryfikowane, porównane z taśmą źródłową. Może się więc zdarzyć, że płyta z partii 3500-4000 będzie się brzmieniowo różniła od krążka z numerem 1000-1500. Ponadto – masa winylowa tych One-Step-LP nie zawiera barwnika węglowego. Szaleństwo! Ceny pierwszych wydań w tej technologii osiągają zawrotne ceny na audiofilskich giełdach. Do reedycji wybrano najlepsze mastery. Nagrania o utwierdzonej audiofilskiej reputacji. Czyli – prawie taśma. Oto kolejny, wielki krok audiofilskiej społeczności, która nie zawaha się wydać każde pieniądze, byle tylko zbliżyć się do oryginału. A przecież można byłoby po tenże oryginał sięgnąć. Na taśmie. No, ale to nie byłby już chyba audiofilzm. Tylko czyta logika i pragmatyka, A ta nikogo nie ekscytuje. ### ### ### Stevie Ray Vaughan and Double Trouble's Texas Flood announces the arrival of a truly special talent – namely, the last major blues guitarist to emerge with a voice all his own, an immediately distinctive style, and a soulfulness you feel inside the depths of your existence. Not for nothing is Vaughan frequently mentioned in the same breath as his closest musical cousin, Jimi Hendrix, and ranked the 12th Greatest Guitarist in history by Rolling Stone. This 1983 debut started it all. Strictly limited to 7,000 numbered copies and pressed on SuperVinyl at RTI, Mobile Fidelity's ultra-hi-fi UltraDisc One-Step collector's edition brings Vaughan and Co. into your listening room and places them at your feet. You'll enjoy deep-black backgrounds, pointillist details, staggering dynamics, and arguably, the most lifelike tonalities and nuances ever committed to vinyl. Experienced via UD1S, Vaughan's scrunched-up face, closed-eyes appearance, quick-draw fingers, and cowboy hat into pristine focus. More importantly, the searing tones from his Fender Stratocaster and every touch of his pick on the strings are captured with extreme delicacy. You won't miss a note. The soundstage is deep and wide, and the microdynamics pop. This is the closest you will ever come to hearing Vaughan perform in Antone's, circa 1982. The lavish packaging and beautiful presentation of Mobile Fidelity's Texas Flood UD1S pressing befit its extremely select status. Housed in a deluxe box, this UD1S version contains special foil-stamped jackets and faithful-to-the-original graphics that illuminate the splendor of the recording. No expense has been spared. Aurally and visually, this reissue exists a curatorial artifact meant to be preserved, poured over, touched, and examined. It is made for discerning listeners that prize sound quality and creativity, and who desire to fully immerse themselves in the art – and everything involved with the album, from the images to the textures. Born of hot, sweaty bars and years of woodshedding in front of demanding crowds, Texas Flood is rooted in Austin's rich musical heritage – as well as Vaughan's tenure in Paul Ray & the Cobras, recipient of the "Best Band" award in the city's first-ever music poll. After getting his feet underneath him, Vaughan formed Triple Threat, the ensemble that morphed into Double Trouble, with which he'd perform with for the remainder of his career. Having evolved from a quintet to a trio, extra demands were placed on Vaughan's role and playing – requirements he was more than comfortable to accommodate. The evidence is scattered throughout Texas Flood, which single-handedly resuscitated a long-dormant genre. Spending more than half a year on the Billboard charts, the record pays homage to influences (Hendrix, Albert King, Larry Davis) and ripples with a freshness that joins contemporary Texas blues and muscular rock at the hip. Vaughan's playing prizes emotion and pace, whether he's lighting it up on the jumpy "Love Struck Baby" or bursting with enthusiasm on the sparks-shooting "Pride and Joy." The trio proves equally mesmerizing on slow numbers, with covers of Howlin' Wolf's "Tell Me" and Davis' " Texas Flood" weeping with longing. And as if to insure his name is etched in history, Vaughan takes a jazzy stroll with the instrumental tribute "Lenny," covering all the bases in less than 40 minutes. On par with anything recorded by Eric Clapton, Paul Butterfield, John Mayall, Johnny Winter, and the like, Texas Flood remains legion. More About Mobile Fidelity UltraDisc One-Step and Why It Is Superior Instead of utilizing the industry-standard three-step lacquer process, Mobile Fidelity Sound Lab's new UltraDisc One-Step (UD1S) uses only one step, bypassing two processes of generational loss. While three-step processing is designed for optimum yield and efficiency, UD1S is created for the ultimate in sound quality. Just as Mobile Fidelity pioneered the UHQR (Ultra High-Quality Record) with JVC in the 1980s, UD1S again represents another state-of-the-art advance in the record-manufacturing process. MFSL engineers begin with the original master tapes and meticulously cut a set of lacquers. These lacquers are used to create a very fragile, pristine UD1S stamper called a "convert." Delicate "converts" are then formed into the actual record stampers, producing a final product that literally and figuratively brings you closer to the music. By skipping the additional steps of pulling another positive and an additional negative, as done in the three-step process used in standard pressings, UD1S produces a final LP with the lowest noise floor possible today. The removal of the additional two steps of generational loss in the plating process reveals tremendous amounts of extra musical detail and dynamics, which are otherwise lost due to the standard copying process. The exclusive nature of these very limited pressings guarantees that every UD1S pressing serves as an immaculate replica of the lacquer sourced directly from the original master tape. Every conceivable aspect of vinyl production is optimized to produce the most perfect record album available today. Mobile Fidelity SuperVinyl: The World's Quietest Surfaces and Cleanest Grooves Mobile Fidelity SuperVinyl is a new proprietary compound developed by NEOTECH and RTI to address two specific areas of improvement: noise floor reduction and enhanced groove definition. The vinyl composition features a new carbonless dye (hold the disc up to the light and see) and produces the world's quietest surfaces. This high-definition formula also allows for the creation of cleaner grooves that are indistinguishable from the original lacquer. Mobile Fidelity Sound Lab feels SuperVinyl provides the closest approximation of what we hear in the mastering lab. >>> Płyty winylowe należy przechowywać WYŁĄCZNIE w NAJLEPSZYCH NA ŚWIECIE koszulkach produkcji legendarnej wytwórni MOBILE FIDELITY. 100% gwarancji na pozbycie się trzasków będących w istocie w 90% efektem ładunków elektrostatycznych a nie uszkodzeń mechanicznych płyty! <<<


>>> Ten zestaw to podstawa każdego toru winylowego! <<<