Ta strona wykorzystuje mechanizm ciasteczek (cookies) do poprawnego działania. Więcej informacji na stronie Polityka Prywatności. Zamknij.

Logowanie

SAMPLER BURN-IN

Isotek - High Resolution Full System Enhancer

Galeria okładek

ZamknijGaleria okładek

01. Full System Burn-In Demag (30:02) 02. Weekly Enhance and Demag (5:02) 03. Phono Stage Burn-In Demag (15:00) 04. Music Server Hi-Res Burn-In Demag (27:06)
  • SAMPLER BURN-IN - sampler
Add to Basket

149.00 PLN

CD:


działa jak
nitrogliceryna pod język

Olo uwielbia tramwaje. Ja... wręcz odwrotnie. Olo patrzy na nie z uwielbieniem – ja chciałbym, aby stały się przezroczyste. Olo na kilka przecznic przed ulicą, po której tramwaje jeżdżą już wykazuje podekscytowanie – ja najchętniej nadłożyłbym kilometrów, aby z tramwajem się nie spotykać. Bo zawsze przydarzy mi się w nich coś durnego, a przynajmniej neurotycznego. Ile rzeczy w tramwajach zgubiłem, ile zostawiłem, ile potu kosztowało mnie nieudane zazwyczaj przełamywanie nieśmiałości, by się do tej niebieskookiej zbliżyć. Jeździłem kiedyś pół dnia tramwajem w nadziei, że ją spotkam. Ale nie spotkałem. I od pół wieku mam problem z rozterką i dylematem – czy dobrze zrobiłem, że nie jeździłem jeszcze pół dnia? A może dobrze, że jednak jej nie spotkałem? Olo wysiadając z tramwaju ma zazwyczaj problem z domknięciem ust. Jego fascynacja rumorem, stukotem, trzęśnicą i boczno-podłużnym rezonansem wagonu rozpędzającego się do granic możliwości – paraliżuje ciało i duszę mojego małego bohatera. Syk towarzyszący otwieranym drzwiom, gramolący się do wagonu ludzie, przeciskający się inni by z wagonu wysiąść, mrugające napisy z nazwami ulic kolejnych przystanków, gongi, dzwonki, zasapane i czerwone twarze pasażerów siadających naprzeciwko nas – jak –zastanawiam się bezradnie – wyobraźnia malucha zapisze te wszystkie doświadczenia? Przecież zamienią się one w nocne koszmary i zwidy, zaburzą harmonijny rozwój, ugruntowywanie się błogo-idyllicznego obrazu świata – świata lat dziecinnych... Wreszcie – fontanny. Wysiadamy. Olo już do nich biegnie i woła nie odwracając się w stronę odjeżdżającego smoka na szynach. - Oć! Dadek, oć! Uratowany... – myślę sobie. Rozpinam wiatrówkę by wypuścić tramwajowe zapachy co się wdarły w zakamarki rozdygotanego jeszcze organizmu. A Olo? Tryska beztroską radośniej niż strugi wody w przykościelnej fontannie. Ja, niestety, wiem, że będziemy musieli wrócić tą samą drogą i tym samym tramwajem, który nas do tego tu raju przywiódł... • • • • • • Isotek – bodaj największy autorytet w sprawach prądu do celów audiofilskich wydał właśnie nowy, poprawiony, zweryfikowany udoskonalony... tramwaj demagnetyzujący. Ta płyta bowiem jest w jakimś sensie jak ów nasz tramwaj. Bezlitośnie wytarmosi Państwa tor odsłuchowy, podda go wszelkim dostępnym acz dla wielu z nas wręcz niewyobrażalnym torturom by... po 60 minutach przenieść nas cień, chłód i błogość przykościelnej fontanny, w tęczowe zorze jawiące się w rozpylonych tumanach wody, w ten szmer i szelest strumyków, które są tak naturalne, tak skończenie analogowe, że choćby wzmocnić ich dynamikę do poziomu kanonady salw armatnich, usnęlibyśmy w ich otulinie, spokojni i odprężeni. High Resolution Full System Enchancer – jest takim właśnie pomostem do świata dźwięku uspokojonego. Specjaliści Isoteka umieścili na krążku cztery tracki: 1. Pełna demagnetyzacja i totalne „wygrzanie” naszego toru odsłuchowego w pełnym zakresie częstotliwości – proces trwa 30 minut, można go powtórzyć, szczególnie w sytuacji, gdy w naszej ocenie ilość sieciowych zanieczyszczeń wynikających z przejeżdżających pod oknami tramwajów, wind, agregatów chłodniczych, pralek etc. jest wyższa niż na środku Sahary. 2. Kolejny track – to 5 minutowy trening wzmacniający i rewitalizujący nasz system, który po dobrym wygrzaniu dźwiękami ze ścieżki pierwszej – winniśmy raz w tygodniu po prostu – trenować. 3. Program kroplówkowy dla przedwzmacniaczy gramofonowych. TO NOWOŚĆ!!! Tu kardynalna uwaga – proszę nie podłączać Państwa czytników CD do tego przedwzmacniacza!!!! Do podłączenia niezbędny i absolutnie konieczny będzie filtr Blue Horizon RIAA, dostępny w naszej ofercie. 4. I to jest NOWOŚĆ DRUGA – program do demagnetyzacji muzycznych serwerów i odtwarzaczy plików studyjnych. Do odtworzenia w czytniku CD Państwa komputera, współpracującego z serwerem muzycznym; można też wgrać ten track do owego serwera. Jedyny taki materiał pozwalający odmagnetyzować urządzenia pracujące w trybie 24bit. Płyta jest w przynajmniej połowie umieszczonego na niej materiału wręcz rewolucyjna. Nigdy wcześniej nie wyprodukowano medykamentu tak skutecznego w zakresie demagnetyzacji sprzętu. Nigdy też wcześniej nie opracowano sposobu na odmagnesowanie przedwzmacniaczy gramofonowych. O cyfrowych urządzeniach serwerowych – nie wspominam. Moje doświadczenia? Mam cztery płyty burn-in. Każda sławna i słynna. Stosuję je od lat. Przed i po burzy, wiosną i w pierwszych dniach sezonu grzewczego. Zawsze po kilkudniowym demontażu toru odsłuchowego. Nieodzownie przed uruchomieniem nowej konfiguracji. Aby uchronić się przed przykrymi a niekiedy drażniącymi dźwiękami – ustawiam kolumny naprzeciw siebie. Na dwa palce. W jednej z nich zamieniam biegunowość połączenia. Tak uzyskuję efekt znoszenia się fal promieniujących z głośników. I choć pracują one na 100% możliwości, my słyszymy jedynie śladowe pomruki jakby oddalającej się burzy. Zatem – jaki jest efekt owej Isotekowej terapii? Wstrząsowo ozdrowieńczy. Scena szybuje w górę a jej boczne rozmiary przestają praktycznie istnieć. Kapitalny efekt daje odsłuch płyt monofonicznych. Plastyczność dźwięku jest wprost oszałamiająca. I zachodzi człowiek w głowę i nie znajduje odpowiedzi – jak to się dzieje, że dźwięk monofoniczny brzmi tak bardzo stereo? Wreszcie – instrumenty. Wokal. Niczym warstwy nakładane na siebie ale w żadnym razie nie mącące wzajem swoich cech odrębnych. Dźwiękowe 3D! Warunek doświadczenia tych efektów jest jeden – płyta ma odmagnetyzować i ogrzewać sprzęt a nie nas. Nie wolno nam słuchać szumu z głośników, nawet podłączonych w przeciw fazie. A jeśli już – musimy odczekać dłuższą chwilę po zakończeniu procesu by nasz organ słuchu zresetował się, uwolnił od wpływów pola elektromagnetycznego i szumów. • • • • • • Wracamy. Eh, te niegdysiejsze tramwaje. Wskakiwało się na pierwszy stopień, nie robiąc sobie nic z pohukiwania grubej, zapiętej w obcisły mundur konduktorki, wzywającej do wejścia do przedziałów. Drewniane ławki, wąziutkie przejście i lśniący w słońcu dziurkacz do biletów. Och, marzenie każdego sztubaka. A co poważniejszy konduktor, to na pasku raportówki miał blaszany pojemnik na monety, ustawiane w stosy. Sprytnym, wirtuozerskim ruchem podnosił klapkę i wysypywał na podstawioną dłoń groszówki. Ot, taka to była technika! Olo przysypia? Niewiarygodne! W tym tyglu pól elektromagnetycznych, syków, pojękiwań przegubów, dzwonków – dziecko śpi... Jakby cały ten otaczający go rumor nie miał nań najmniejszego wpływu. Paluszek wsunął pod bransoletę mojego zegarka i nie reaguje na promienie słońca, które bombardują jego buzię przedzierając się przez listowie mijanych w szalonym pędzie drzew. Po prostu – śpi. Na końcowym przystanku budzi się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. - Oć, dadek. Bye bye, bajbaj! – i rusza przed siebie nie bacząc na mijającego nas tramwajowego smoka, ruszającego w kolejny rejs przez miasto. Olo ma teraz inny problem. To mrówki na liściu kwiatka w rabacie okalającej tramwajowy przystanek. Wpatruje się w nie z taką intensywnością, że w mojej chorej wyobraźni rodzi się obawa – on jest gotów je zjeść! A Olo – odskakuje w bok. Chwyta mnie za rękę i energicznie ruszając z miejsca komenderuje: - Lewa, lewa, lewa... p.s. żadnej spółgłoski Olo nie wymawia tak dźwięcznie i wyraźnie, jak "r". Tylko jak ma zmieścić to metaliczne "r" w słowie tramwaj, wychodzi mu bajbaj Wygrzewanie i demagnetyzacja przedwzmacniaczy gramofonowych. Od lat Melomani mieli spory kłopot z rewitalizacją przedwzmacniaczy. Jeśli już ktoś dysponował specjalną płytą winylową z szumami, musiał odtwarzać ją nawet kilkadziesiąt godzin. Najnowsze tego typu płyty produkowane przez Clearaudio mają ścieżki zapętlone tak, by nie trzeba było co chwilę podnosić ramienia, ponownie opuszczać go na początku testowej ścieżki. Opracowany przez brytyjską firmę Blue Horizon specjalny filtr RIAA - wreszcie cywilizuje, usprawnia i doprowadza do niespotykanej wcześniej skuteczności proces formowania naszych przedwzmacniaczy. Więcej szczegółów - TUTAJ

 

Razem z tą płytą inni Melomani kupowali: