Recenzja w serwisie AllMusic autorstwa Stephena Thomasa Erlewina [-] Album *Sparkle and Fade* stał się niespodziewanym przebojem dzięki utworowi „Santa Monica” – surowemu, chwytliwemu hitowi grunge’owemu, który ukazał zespół Everclear w szczytowej formie. Jednakże, podobnie jak wielu innych rockmanów nurtu grunge i post-grunge, lider Everclear – Art Alexakis – poczuł się przytłoczony swoim skromnym sukcesem oraz jego konsekwencjami; postanowił zatem skierować zespół na nowe, eksperymentalne tory przy okazji nagrywania kolejnego albumu: *So Much for the Afterglow*. Jak sugeruje sam tytuł płyty – a także tytuły poszczególnych utworów, takich jak „One Hit Wonder”, „White Men in Black Suits” czy „Everything to Everyone” – Alexakis odnosi się do swojego sukcesu z pewną ambicją, postrzegając go jedynie jako zjawisko przejściowe. Być może ma rację – na *So Much for the Afterglow* brakuje bowiem jakiegokolwiek utworu równie chwytliwego co „Santa Monica”. Artysta próbuje to zrekompensować, stawiając na bardziej rozbudowaną produkcję, wzbogaconą o harmonie w stylu The Beach Boys oraz udział gościnnych muzyków. Efekt końcowy brzmi jednak chaotycznie, a nie symfonicznie, odwracając uwagę od największego atutu Everclear – bycia bezpośrednim, bezkompromisowym triem grunge’owym. Na płycie znajduje się co prawda kilka utworów ukazujących grupę w jej najlepszej odsłonie, lecz to za mało, by usprawiedliwić te zagubione próby artystycznego rozwoju, które czynią z *So Much for the Afterglow* dzieło niespójne i mętne.