Ta strona wykorzystuje mechanizm ciasteczek (cookies) do poprawnego działania. Więcej informacji na stronie Polityka Prywatności. Zamknij.

Logowanie

RAVEL, Carlo Rizzi, Netherlands Philharmonic Orchestra

oreloB - La Valse, Pavane, Tzigane, Bolero

Galeria okładek

ZamknijGaleria okładek

Edycja winylowa: 1 Boléro 16:33 2 La Valse 12:16 Edycja CD: 1 La Valse Poème chorégraphique pour orchestre 12:16 2 Ma mère l'Oye I. Pavane de la Belle au bois dormant 01:40 3 II. Petit Poucet 03:46 4 III. Laideronnette, Impératrice des Pagodes 04:00 5 IV. Les entretiens de la Belle et de la Bête 04:57 6 V. Le jardin féerique 03:40 7 Tzigane. Rapsodie de concert pour violon et orchestre 09:20 8 Boléro Ballet pour orchestre 16:33 9 Pavane pour une infante défunte 06:25

  • Carlo Rizzi - conductor
  • Netherlands Philharmonic Orchestra - orchestra
  • RAVEL
Add to Basket

79.00 PLN

CD:


Add to Basket

139.00 PLN

LP-180G 33rpm:


Pierwsza na świecie płyta winylowa do odtwarzania 'wspak'

TACET, bazując na najlepszych ale pamiętających połowę minionego stulecia urządzeniach oraz technologiach rejestracji dźwięku, nieustannie zaskakuje wspaniałym brzmieniem analogowym swoich realizacji. Pod tym względem niemiecka wytwórnia jest liderem we współczesnej fonografii. Tory lampowe, taśmy magnetofonowe, tradycyjne kondensatory, wielkie transformatory - oto recepta na dźwięk audiofilski. Co więcej! Andreas Spreer, właściciel niemieckiej wytwórni Tacet, rozwiązał właśnie pewien nie tyle problem, co kłopot obserwowany od lat w fonografii winylowej. Rzecz można opisać następująco: im bliżej osi talerza gramofonu, tym bardziej "zagęszcza się" geometria układu rowków. Kręgi stają się coraz mniejsze a zróżnicowanie amplitudy odchyleń igły - coraz większe. Po prostu: na coraz mniejszej powierzchni trzeba niejako "spakować" więcej treści muzycznej. I o ile muzyka jest spokojna, o niewielkiej dynamice, to nie odczujemy swoistego dyskomfortu podczas odłuchu, przejawiającego się trudnym do opisania ciśnieniu jakie towarzyszy nam wtedy, gdy z głośnika biegną patetyczne, rozbudowane partie finałowe symfonii czy oper. Pomijam występujące w tej fazie odtwarzania płyty winylowej kwestie mechaniczne czy problem antyskatingu, szczególnie w gramofonach niższej klasy. Poza tym - zjawisko owego ciśnienia pojawia się w różnym stopniu, zależnie od typu szlifu zastosowanego w grocie przetwornika. Inaczej będzie się ono objawiało w igłach o szlifie typu "fine", wchodzących w rowek płyty jak sztylet w szekspirowskim ciosie, bynajmniej nie audiofilskim, a inaczej w wyoblonym zakończeniu sferycznym czy eliptycznym. Większość utworów kończy się efektownym forte. Rowki są wówczas niezwykle zróżnicowane. Im bliżej końca płyty - tym igła poddawana jest niezwykłej wprost mieszance drgań i naprężeń. Każdy też wie, że jeśli podczas odsłuchu płyty winylowej pojawiają się zakłócenia, to właśnie na końcu nagrania, tuż przy ostatnich rowkach! Więc - Andreas Spreer wpadł na pomysł, aby zagrać taką płytę od końca do początku. od środka do zewnątrz, stwarzając najbardziej rozbudowanej strukturze muzycznej warunki specjalne. I tak powstała najlepsza na świecie płyta winylowa do zaprezentowania kompozycji takich jak Bolero czy La Valse! Wielkie finałowe spiętrzenia dźwięków, kanonada uderzeń dźwięku przy nie słabnących piano – prezentuje się na tej płycie odtwarzanej wspak w pełnej rozdzielczości, lekkości, w całkowitym uwolnieniu od zniekształceń wywoływanych niedoskonałością igły, niewłaściwie ustawionym antiskatingiem czy przeciętnej klasy ramieniem. Dziś w katalogu Taceta są dwie płyty do odtwarzania wspak. Jawią się jako wyjątkowe argumenty za ciągle dominującą w zakresie nieskrępowanej reprodukcji analogowego brzmienia płytą winylową, która poprzez rozwiązanie zastosowane przez Andeasa Spreera jeszcze bardziej zdystansowała najbardziej zaawansowane technologie produkcji płyt CD.


Druga na świecie płyta winylowa do odtwarzania wspak - (Plays Backwards) ************************ "A little festival" - that's how Mirko Weber concluded his review of the CD version of this recording in "Die Zeit". He was delighted with how Carlo Rizzi and the Netherlands Philharmonic Orchestra took pleasure in relishing all the fine details. - Well, then, here comes the big festival now, at least for vinyl fans. Never before, we dare to predict, has Bolero sounded as good on an LP as it does here. How is that possible? It's amazingly simple: place the needle in the groove on the inside, instead of, as is customary, on the outside. And as the needle slowly wanders outwards, the ability of the record player becomes better able, along with the increased tension in the music, to scan ever higher volumes. If you don't believe it, listen to it.

Reviews

Fanfare (09/01/2013):

--> original review

The cover to this record advises, "Play backwards!" Why? Has it just been discovered that Ravel encoded satanic messages into these scores, or that, when you hear them backwards, you hear "Turn me on, dead Composer", or perhaps, "I buried Claude"? No, nothing of the sort. more...

American Record Guide (05/20/2013):

--> original review

(…) Tacet has used this inventive approach to make a sumptuously rich, stunningly detailed, and immensely powerful (bass drums are positively tectonic) rendering of Ravel’s two sonic showpieces, played here with tonal sheen and brio by the Netherlands Philharmonic under Carlo Rizzi. more...

Fono Forum (05/01/2013):

Experimentierfreudig war TACET-Chef Andreas Spreer schon immer, aber jetzt stellt er die Vinyl-Welt schier auf den Kopf: Seine neue Einspielung von Maurice Ravels "Boléro" und "La Valse" mit dem Netherlands Philharmonic Orchestra unter Carlo Rizzi läuft buchstäblich rückwärts! Der Abtaststift wird nicht, wie üblich, außen aufgesetzt, sondern in der Innenrille. more...

Stereoplay (04/01/2013):

Rille Rückwärts

Eine sehr lesenswerte Besprechung mit ausführlichen Informationen zur Produktion. Mit freundlicher Genehmigung der stereoplay-Redaktion. An dieser Stelle besten Dank dafür!

--> zum Artikel

. more...

Home electronics, Schweizer Fachpublikation für Heimelektronik, #4 2013 (04/01/2013):

(...) Das Stück [der "Boléro"] beginnt ganz leise im dreifachen Pianissimo (ppp) - und endet nach viertelstündigem Crescendo im rauschhaften Fortefortissimo (fff). Nun eignen sich bei einer Langspielplatte, die konstant mit 33,3 Umdrehungen pro Minute läuft, die äußeren Abschnitte naturgemäß besser für laute Töne, da hier die Rille pro Zeiteinheit mehr Platz zur Verfügung hat. more...

Audiophile Audition (03/12/2013):

Well, leave it to the Germans to come up with this solution to the fact that many classical works of a quarter-hour or so length begin rather quietly and build up to a great climax at the end, while mastering them on standard LPs starts at the outside edge (where there is the best frequency response and least distortion) and ends near the center label where there is the most frequency dropoff and possible distortion. more...

Analog aktuell: Zeitschrift der Analog Audio Association (01/01/2013):

Wer sich dieses legendäre Musikstück aussucht, um daraus einen wahrhaft audiophilen analogen Klanggenuss zu machen, kann sich zahlreicher Käufer sicher sein. Doch das Denken der TACET-Strategen und - Techniker ging in diesem Falle noch einen ganz entscheidenden Schritt weiter: Da der "Bolero" für seine Klimax-Struktur bekannt ist, wobei sich in das musikalische Grundthema immer mehr Instrumente einklinken, was gegen Ende in ein nahezu infernalisch anmutendes Orchester-Tutti mündet, liegt es auf der Hand, dass es sich hier um ein abtasttechnisch ziemlich kritisches Musikstück handelt.

Hohe Amplituden führen gegen Ende einer Schallplatte deutlich schneller zu Verzerrungen als an deren Anfang; dieser technische Hinweis muss an dieser Stelle ausreichen, um das Folgende zu begründen:

Clevererweise kam man bei TACET daher auf die Idee, diese Platte so zu pressen, dass sie innen beginnt und außen endet, sich der Tonarm also praktisch rückwärts - von innen nach außen - bewegt. more... >>> Płyty winylowe należy przechowywać WYŁĄCZNIE w NAJLEPSZYCH NA ŚWIECIE koszulkach produkcji legendarnej wytwórni MOBILE FIDELITY. 100% gwarancji na pozbycie się trzasków będących w istocie w 90% efektem ładunków elektrostatycznych a nie uszkodzeń mechanicznych płyty! <<<


>>> Ten zestaw to podstawa każdego toru winylowego! <<<


******** Najprostszy test – oto daję Państwu do ręki dwa przedmioty. Lampę elektronową i diodę lub tranzystor. No, proszę mówić, śmiało. Jakie myśli się w Państwa „tubach” rodzą? O tranzystorze nie powiedzą Państwo wiele. O diodach germanowych – szczególnie starsi Melomani – może tylko to, że razem ze słuchawkami i kawałkiem rynny deszczowej były w swoim czasie wysublimowaną formą obcowania z eterem – niewidzialnym światem fal radiowych. Zamieniały się w odbiornik radiowy i pozwalały słuchać np. relacji z wyścigu pokoju lub koncertu Zespołu Akordeonistów, emitowanego w Jedynce tuż przed hejnałem z Wieży Mariackiej. A lampa? No, tu popłynie poezja... Już sam jej wygląd, tajemnicze wnętrze, labirynt elektrod, z których każda ma wielką i delikatną misję do zrealizowania. Zrozumienie istoty działania lamy – wykracza poza sferę intelektualnych możliwości przytłaczającej liczby jej współczesnych użytkowników. Nie z braku potencji intelektualnej, ale ze zwykłego lenistwa i narodowej powierzchowności. Wiemy natomiast wszystko o zbawiennych skutkach sonicznych działania lamp. O, tu wsiadamy na Pegaza już nie cztero- a ośmiokopytnego z małym wirnikiem helikopterowym zamiast ogona. Czego też to one nie robią z dźwiękiem... A już przejawem najwyższego wtajemniczenia jest owo charakterystyczne cmoknięcie po wypowiedzeniu zdania: no, lampa – wiadomo... – (tu: cmok). **** Lampa jest historycznie pierwszym elektronicznym elementem aktywnym. Może wzmacniać lub przekształcać sygnały elektryczne. Sterowanie jej elektrodami powoduje np. wzmocnienie sygnału wejściowego bez zmiany jego charakterystyki i walorów brzmieniowych. Wszystko odbywa się tam w... ogniu. Można powiedzieć: lampa wykuwa wypala, wyżarza, dźwięk. Podkreśla jego szlachetność. Niczym miecz z damasceńskiej stali, tak w lampowym wzmacniaczu przeniesiony przez jego lampy dźwięk szarpniętej struny brzmi co najmniej tak doskonale jak w naturze. I tu właśnie tkwi tajemnica, moim zdaniem – niewyjaśniona, owego cudownego działania lampy. Ona zachowuje piękno i naturalność brzmienia. Ona odwzorowuje rzeczywistość dźwiękową tak, jak nasze zmysły. Dźwięk utrwalony i odtworzony w oparciu o lampy elektronowe jest w pełni trójwymiarowy, zachowuje wszystkie odcienie i barwy, skrzy się świeżością i autentycznością. **** W latach pięćdziesiątych minionego stulecia utrwalono kilkaset, może kilka tysięcy sesji muzycznych w oparciu wyłącznie o tory lampowe. Lampowe mikrofony, wzmacniacze, magnetofony. To dlatego do dziś w niezwykłych cenach funkcjonują na rynku kolekcjonerskim płyty winylowe z tamtej epoki. Living Stereo, Mercury Living Presence, Microgroove, Dynagroove, Everest... Nagrania te, do dziś wznawiane już w oparciu o najnowsze technologie masteringowe, stanowią wzór niedoścignionej prawdy brzmienia. **** Andreas Spreer, znakomity realizator dźwięku, elektronik i właściciel wytwórni płytowej Tacet jest w jakimś sensie człowiekiem w „lampie” urodzonym. Zgromadził elektronikę, której miejsce – zdaniem highendowców – jest w ciemnych salach muzeów techniki. Zbudował ( a właściwie – odbudował) tor, który wykorzystuje do rejestracji nagrań. I to z jakim efektem brzmieniowym! W jego studio goszczą artyści, których nagrań trudno szukać w katalogach majorsów. Ci muzycy nie mają stradivariusów, najbardziej wyselekcjonowanych fortepianów czy trąbek ze złotej blachy. Ale ich nagrania brzmią w sposób niedościgniony dla producentów komercyjnych labeli o wiekowych wręcz tradycjach, bazujących na milionowych budżetach reklamowych. ***** W babcinej spiżarni stało zawsze wiele słoików. Tu kompoty, tam soki i nalewki, ówdzie przetwory mięsne i warzywne pasty. W beczkach kapusta i ogórki, na wysoko pod sufitem zawieszonych drążkach – wędzone połcie i kiełbasy. Jakiż tam panował zapach. Jak kipiała wyobraźnia aktywując smakowe kubki, gdy patrzyło się na marynowane rydze i prawdziwki w pękatych słojach czy też ułożone na sianie jabłka. I tak też jest z dźwiękiem Taceta, zarejestrowanym i opracowanym w pełni w oparciu o technologię lampową, sygnowanym na płytach napisem: Tube Only / Transistorfrei. ******* Dźwięk, tak samo jak światło jest cudownym elementem natury. Nic bardziej zbawiennego dla organizmu człowieka jak życie w pełnym słońcu. To samo życie spędzone wyłącznie w świetle żarówek doprowadziłoby nasze ciało i zmysły do obłędu. Identycznie rzecz ma się z dźwiękiem. Opowiadał Ojciec – armaty waliły, a my spaliśmy w okopach. Gdyby w tych okopach umieścić głośniki napędzane najbardziej okrzyczaną (uwaga – celowo unikam określeń nieprawdziwych w rodzaju – doskonała, znakomita, wspaniała) elektroniką – nikt nie zmrużyłby oka. Bo dźwięk z owej elektroniki jest po prostu elektroniczny, wręcz syntetyczny, a nie naturalny i wierny naturze. Mylę się? Oczywiście. Ale tylko w opinii 99,99% tzw. audiomanów, z których żaden – podkreślam – żaden w świadomym okresie swego życia nie słyszał brzmienia prawdziwych skrzypiec, nie stanął przy fortepianie, by wprasować w bruzdy mózgu jego naturalne brzmienie. Dzisiejsza rejestracja serenady na smyczki jest w istocie zapisem serenady na elektroniczne dźwięki symulujące skrzypce. ******** Drukarki 3D już drukują repliki skrzypiec Stradivariusa. Czekam, kiedy serwisy agencyjne poinformują, że właśnie wydrukowano... parę uszu doskonałych. Będzie je wówczas można przytwierdzić do główki kapusty, by ta wreszcie mogła wyróżnić się od łepetyn milionów audiofilów, rozkochanych w dźwiękach sztucznych, słyszanych dzięki ich nie do końca cudownie wykształconych małżowin usznych. Cieszmy się więc ostatnią drzazgą pozostałą po Puszczy Białowieskiej, jak relikwia - wspomnieniem lasu dziewiczego, cieszmy się nagraniami sprzed półwiecza, bo ciągle pulsują prawdziwym brzmieniem i radujmy się, że powstają jeszcze nagrania w oparciu o tamtą technologię, sygnowaną potwierdzeniem: Tube Only / Transistorfrei. *********** Andreas Spreer ma wiele takich nagrań, ale na winylowych krążkach nie będzie ich przybywało, ponieważ nie ma już tych strażników autentycznego brzmienia... Ludzi, którzy potrafili przenieść zapis z taśmy magnetofonowej na winylowo-aluminiową matrycę do wyciskania płyt. Andreas napisał w dzisiejszym mailu: Specjalista, który przenosił dźwięk Tube Only na krążki winylowe już zakończył zawodową aktywność. Szukamy wszędzie jego następcy, ale to nie takie proste. Ludzie tacy są obdarzeni szczególnym słuchem i wrażliwością na dźwięk. Cieszyć się więc należy z dostępnych ciągle wydań Tube Only na winylach, na CD, SACD i DVD-Audio. Kolejne, które realizujemy w oparciu o nasze lampowe tory rejestrujące publikować będziemy na nośnikach CD z opisem „Inspiring Tube Sound“. Nie wynaleziono jeszcze takiej technologii, która pozwoliłaby przenieść na krążek CD walorów stuprocentowego zapisu analogowego, lampowego. Do tego potrzebny jest winyl, osocze muzyki prawdziwej.
Nagrania „Tube Only” - w naszej ofercie

 

Razem z tą płytą inni Melomani kupowali: