Ta strona wykorzystuje mechanizm ciasteczek (cookies) do poprawnego działania. Więcej informacji na stronie Polityka Prywatności. Zamknij.

Logowanie

PROKOFIEV, SHOSTAKOVICH, David Oistrakh, Kurt Sanderling, Evgeny Mravinsky

Violin Concertos

1. Sergei Prokofiev (1891-1953): “Violin Concerto No. 1 In D Major, Op. 19” (Stereo) I. Andantino II. Scherzo: Vivacissimo III. Moderato: Allegro Moderato 2. Sergei Prokofiev: “Violin Concerto No. 2 In G Minor, Op. 63” (Mono) I. Allegro Moderato II. Andante Assai III. Allegro, Ben Marcato 3. Dmitri Shostakovich (1906-1975): “Violin Concerto No. 1 in A Minor, Op. 77” (Mono) I. Nocturne: Moderato II. Scherzo: Allegro III. Passacaglia: Andante-Cadenza IV. Burlesque: Allegro Con Brio-Presto
  • David Oistrakh - violin
  • Kurt Sanderling - conductor
  • Evgeny Mravinsky - conductor
  • PROKOFIEV
  • SHOSTAKOVICH
Add to Basket

229.00 PLN

2 Ultimate HiQCD:

Nr kat.: TLRCD2603068
Label  : The Lost Recordings

Prawdziwy fart: „The Lost Recordings” odkryło oryginalne taśmy z dwoma koncertami skrzypcowymi Prokofiewa w Poczdamie. Berlińską Orkiestrą Symfoniczną dyrygował Kurt Sanderling. „Koncert nr 2”, nagrany w 1965 roku, nigdy wcześniej nie został wydany. „Koncert nr 1” Szostakowicza, grany przez Ojstracha w szczytowym momencie jego wirtuozerii pod batutą wielkiego Jewgienija Mrawińskiego, również nigdy nie został wydany na płycie winylowej. Kurt Sanderling dyrygował publicznie oboma koncertami Prokofiewa, stojąc na czele Berlińskiej Orkiestry Symfonicznej. Pierwszy koncert odbył się 19 kwietnia 1971 roku w Berlińskiej Operze Państwowej, a drugi 8 marca 1965 roku w Teatrze Metropol w Berlinie. Sanderling był podziwiany za swoją muzyczną integralność i potężne umiejętności dyrygenckie. W 1960 roku, po karierze przyćmionej wieloma tragicznymi wydarzeniami, znalazł się w Niemczech Wschodnich. Żydowski dyrygent uciekł z Niemiec w 1936 roku, po uchwaleniu ustaw norymberskich, szukając schronienia najpierw w Moskwie, a następnie w Leningradzie jako asystent Jewgienija Mrawińskiego. Ojstrach i Sanderling znali się od dziesięcioleci, kiedy powstały te nagrania; ich osobiste i zawodowe więzi były bliskie. I Koncert skrzypcowy Prokofiewa to jedno z najbardziej nowatorskich dzieł XX wieku. Skomponowany w latach 1915-1917, miał swoją premierę w Paryżu w 1923 roku. Andantino rozwija się mrocznie, a nostalgiczne skrzypce prowadzą eteryczny, niemal nierealny temat. Prokofiew powiedział, że tę część należy grać „tak, jakby trzeba było kogoś do tego namówić”. Ojstrach gra pełną gamą dźwięków, niczym elf wyłaniający się z niezwykle gęstego, ciemnego lasu – namiętnie, niecierpliwie, majestatycznie i żywiołowo jednocześnie. Część drugą, Scherzo vivacissimo, można uznać za żywioł tego koncertu. To błyskotliwy wir skrzypcowej wirtuozerii, który Ojstrach opanowuje bez trudu. Część trzecia i ostatnia jest jednocześnie liryczna i intensywna. Skrzypce naprzemiennie występują w dwóch rolach: solisty i akompaniatora. Gra Ojstracha, wolna od manieryzmu, jest czysta, a zarazem zmysłowa; jej ziemski charakter jest niezbędny do otulenia orkiestry, która stopniowo i delikatnie zanika, tak nieziemsko, jak część pierwsza. „Koncert nr 2”, którego premiera odbyła się w 1935 roku, jest zupełnie inny. Jest nie tylko bardziej klasyczny niż część pierwsza, ale i bardziej dramatyczny. Same skrzypce wprowadzają ponury, liryczny temat tej części, inspirowany tradycyjnym rosyjskim folklorem. Ojstrach zdaje się zgłębiać najgłębsze zakamarki swojej duszy. Długie, liryczne frazy przerywane są bardziej rytmicznymi wzlotami i upadkami. Część kończy się pizzicato, które można by określić niemal jako psotne, a nawet przerażające, a jednak pozostawiają nas w zachwycie oczekiwania. Kolejna część, Andante assai, należy do najpiękniejszych kompozycji na skrzypce. Bolesna, pełna udręki medytacja, której intensywne fale pozostają jednak uziemione, błagając niebiosa. W tym utworze Ojstrach popisuje się mistrzostwem. Ze skrzypiec, z całej swojej istoty tak ściśle z nimi związanej, wyraża niemal mistyczny zapał, z ponadczasowością przeplataną harmoniczną czystością, jaką niewielu muzyków osiągnęło z takim wdziękiem. Finał, Allegro ben marcato, powraca do dość ironicznego stylu, który tak ukochał Prokofiew. W tym szalonym, ekstrawaganckim tańcu z hiszpańskimi wpływami – którego premiera odbyła się w Madrycie – kompozytor zaskakuje nas kastanietami. Ojstrach i Sanderling w pełni wykorzystali te żywe, iskrzące niuanse, które spotkały się z entuzjastycznym przyjęciem publiczności. 25 maja 1956 roku Jewgienij Mrawiński dyrygował Leningradzką Orkiestrą Filharmoniczną w Berlińskiej Operze Państwowej. Od 1938 roku prowadził orkiestrę do złotej ery interpretacji głównie rosyjskich kompozytorów, takich jak Czajkowski i Szostakowicz. Jego styl był nie do podrobienia. Z wulkaniczną erupcją dźwięku namawiał orkiestrę, by zmieciła wszystko na swojej drodze. To była ta sama orkiestra, która rok wcześniej wykonała premierę koncertu. Poddany naciskom cenzury Ministerstwa Propagandy, utwór był trzymany w tajemnicy od momentu skomponowania w 1948 roku. Sam Ojstrach wprowadził zmiany, które kompozytor przyjął z zadowoleniem. Krótko mówiąc, był to koncert walki i nikt nie mógł o nim opowiedzieć lepiej niż sam Ojstrach. „Pierwsza część, Nokturn, to świat głębokiej refleksji. Nazwałbym go zawieszeniem uczuć. Nie ma tu jawnego wyrazu cierpienia; wszystko wydaje się być ukryte w środku”. Partia skrzypiec wyraża niepokój. Jest mroczna i introspektywna, a w tle słychać nuty Dies Irae, być może inspirowane Mozartem. „Diabelski” to słowo, którego Ojstrach używa do opisania drugiej części. I rzeczywiście, pogrąża się w nerwowym Allegro, dynamicznie napędzanym przez orkiestrę Mrawińskiego. Andante ma monumentalną skalę i pod wieloma względami przypomina pierwszą część Piątej Symfonii Beethovena. Skrzypce są wszechobecne, dialogując lub kontrastując z różnymi głosami orkiestry. Ojstrach jest spokojny i majestatyczny, całkowicie panując nad sytuacją aż do rozpoczęcia transcendentnej kadencji. Pauzy zyskują tyle samo siły wyrazu co nuty, jeśli nie więcej. Zapominamy o olśniewającej technice lewej ręki skrzypka, by skupić się całkowicie na dramacie. Potem, zupełnie wyjątkowo, pojawia się czwarta część. Finał jest slapstickowy, szalenie burleskowy, a Ojstrach i Mrawiński doprowadzają go do kulminacji. Ojstrach jest spokojny i majestatyczny, panuje nad sytuacją aż do rozpoczęcia transcendentnej kadencji. Pauzy zyskują na wyrazistości, podobnie jak nuty, jeśli nie więcej. „The Lost Recordings” z dumą prezentuje te wspaniałe koncerty – nagrane 19 kwietnia 1971 roku i 25 maja 1956 roku w Deutsche Staatsoper w Berlinie oraz 8 marca 1965 roku w Metropol-Theater w Berlinie – jako podwójną płytę UHQCD o audiofilskiej jakości referencyjnej. „The Lost Recordings” jest cenione na całym świecie za zachowanie bezcennego dziedzictwa muzycznego i niezrównaną jakość renowacji Phoenix Mastering™.